«

»

Osiem dni w ojczyźnie Jezusa

   

 

Na przełomie września i października b.r. do Ziemi Świętej udała się grupa pielgrzymów z inicjatywy naszego proboszcza ks. prałata dr Henryka Małeckiego. W grupie znalazły się osoby z różnych parafii archidiecezji warszawskiej, zachęcone wiadomością, że pielgrzymkę poprowadzi sam ks. profesor Waldemar Chrostowski, w asyście księży prałatów doktorów: Henryka Małeckiego (proboszcza) i Tomasza Małkińskiego (wikariusza).

Osiem dni spędzonych w Ziemi Świętej to było niezwykłe przeżycie zainspirowanie nawiedzeniem miejsc świętych, utwierdzone wręcz charyzmatyczną posługą słowa ze strony ks.. Profesora, uczestniczeniem w codziennej Eucharystii, celebrowanej przez wszystkich trzech księży, w miejscach, o których mówią nam Ewangelie, a które mogliśmy zobaczyć, a nawet dotknąć. Osiem dni spędzone razem uczyniły z grupy zupełnie przypadkowych ludzi, zwartą, świetnie rozumiejącą się wspólnotę pielgrzymów wiary, chętnych do wzajemnej życzliwości i sympatii.

Trud pielgrzymowania odczuwał każdy, bo czas był wypełniony szczelnie za sprawą ks.Profesora, który perfekcyjnie wprost zaplanował i realizował nasz pobyt.  Pomimo naturalnego zmęczenia, głównie z powodu wysokich temperatur, na każdym kroku i w każdym miejscu odczuwało się wzajemną serdeczność, i widoczne były dowody troskliwości i pomocy innym, gdy zaistniała taka potrzeba. W krótkim czasie staliśmy się sobie autentycznie bliscy, jak prawdziwe siostry i prawdziwi bracia.

Osiem dni i nocy przeżytych w ojczyźnie Jezusa, to były niezwykłe wprost rekolekcje, które odcisnęły w naszych sercach niezatarte ślady, które pozostaną już w pamięci zapewne do końca życia. Powróciliśmy z pielgrzymki ci sami, ale już nie tacy sami, a że taka duchowa przemiana nastąpi uprzedzał nas lojalnie ks. Profesor, już na początku pielgrzymowania.

Można powiedzieć, że było to duchowe dojrzewanie przyśpieszone w czasie staraniem naszych Księży i przykładem pokory – cichej, skromnej, niezwykle uduchowionej zakonnej siostry Ireny. Oczywiście na duchowe osobiste przemyślenia nakładały się wrażenia z kolejno odwiedzanych miejsc świętych, co skłaniało nawet twarde charaktery do pogłębionej refleksji.

Dziękujemy Trójedynemu Bogu i naszej niebieskiej Matce, której ślady obecności odnajdowaliśmy szczególnie w pierwszych dniach pielgrzymowania i kontemplowaliśmy z wielkim rozrzewnieniem, jako że Matka Boża jest szczególnie bliska nam Polakom. O niezwykłej więzi Polaków z Maryją świadczyły też tablice i pomniki wystawione Matce Bożej przez naszych żołnierzy z armii Andersa. Niektóre z nich, rozsiane w różnych miejscach Ziemi Świętej, z nieukrywaną dumą pokazywał nam nasz nieoceniony Przewodnik.

Dziękujemy Opatrzności Bożej, że dane nam było przeżywać chwile, o których nie sposób pisać, bo jakże często były to osobiste, bardzo intymne modlitewne rozmowy z Jezusem Chrystusem i Jego Matką. Bo były to też chwile, w których można było rozważać tajemnice Różańca świętego wspólnie w najświętszych sanktuariach i miejscach, które ukazywał nam ks. Profesor objaśniając ich ewangeliczne znaczenie.

Były też chwile osobistej modlitwy porannej i wieczornej, gdy nie trzeba było uczynić nawet jednego kroku, a wodząc jedynie oczami – dotykać wzrokiem miejsc, świadków rozważanych  wydarzeń ujętych w tajemnicach różańcowych. Takim miejscem była Góra Oliwna, gdzie spędziliśmy aż cztery dni i noce i gdzie można było ogarnąć wzrokiem cała Jerozolimę i uzmysłowić sobie najgłębsze, najważniejsze tajemnice naszej wiary.

Na koniec krótkiej refleksji warto wyrazić słowa wdzięczności przede wszystkim ks. profesorowi Waldemarowi Chrostowskiemu, za to, że zgodził się poprowadzić naszą pielgrzymkową grupę, że dzielił się z nami swoją olbrzymią wiedzą, że o sprawach trudnych mówił w sposób jasny, zwarty i przystępny, że nie zapominał też o szczypcie humoru, że wreszcie zadbał, jak prawdziwy ojciec, o wygodnie zakwaterowanie i obfite, smaczne wyżywienie. Dziękujemy naszym księżom: ks. Proboszczowi, za dyskretne czuwanie nad nami i naszą kondycją i ks. Tomaszowi za dużą dawkę zdrowego sytuacyjnego dowcipu. Wreszcie podziękujmy sobie wzajemnie, bo wszyscy poddaliśmy się autorytetowi i charyzmie ks. Profesora, starając się obdarować innych tym, co w nas samych jest najlepsze.

P1100344P1100335

A teraz, już w kraju, będziemy mogli do woli rozpamiętywać wspólnie spędzone dni, oglądając w gronie rodziny i przyjaciół setki fotografii z różnych pielgrzymkowych miejsc, ciesząc się wspomnieniami i nowymi jakże sympatycznymi znajomościami. Za wszystko dobro, które w obfitości otrzymaliśmy w Ojczyźnie Pana Jezusa – Bogu niech będą dzięki.